Wczorajszy post Eli przypomniał mi podobną historię, jak to ogół dzieci miał cierpieć kosztem pojedynczego dziecka.
Było to parę lat temu, kiedy jeden z moich synów chodził do przedszkola.
Ogłoszono spotkanie z rodzicami. Stawiłem się więc.
Prelegentem była pani psycholog. Od jednej z zaprzyjaźnionych mam dowiedziałem się, że celem spotkania jest rozwiązanie problemu związanego z agresywnym zachowaniem jednego z dzieci. Nazwijmy go Jasiem. Jaś atakował inne dzieci w swojej grupie, a czasem atakował też panie wychowawczynie, które miały opiekować się tą grupą.
Na szczęście nie była to grupa mojego syna, ale nadstawiłem ucha z ciekawością, bo byłem ciekaw co na to pani psycholog.
No i się zaczęło.
Rodzice usłyszeli "o potrzebie akcentowania własnego ego", "dążenia do samorealizacji", "naturalnej potrzebie wyzwalania emocji", itp. "drętwych psychologicznych gadkach", jak je prywatnie nazywam. Najwięcej zaś uwagi pani psycholog poświęcała "potrzebie samorealizacji" agresywnego Jasia.
I nic ponadto - ani słowa, jak ten problem załatwić. Zdaniem pani psycholog Jaś po prostu musiał tłuc inne dzieci, bo taką właśnie miał "potrzebę samorealizacji".
Na koniec pani psycholog zapytała, czy są jakieś pytania.
O dziwo, nikt się nie zgłaszał.
Nie wytrzymałem. Czasem tak mam, że po prostu nie daję rady wytrzymać :)
Wstałem i powiedziałem, że nie wiem czemu to spotkanie miało służyć, bo przecież problem nie został załatwiony. Dodałem, że nie jest to mój problem /bo syn był w innej grupie/, ale gdyby tak było, to stanąłbym na głowie, aby mój syn nie był z Jasiem z jednej grupie, bo to by zagrażało jego bezpieczeństwu. Natomiast tłumaczenia pani psycholog o "potrzebie samorealizacji" Jasia tego bezpieczeństwa mojemu dziecku nie zapewnią, a więc ta prelekcja niczego w tym zakresie nie załatwia.
Moje wystąpienie okazało się kamykiem, który poruszył lawinę.
Kolejni rodzice zabrali głos i okazało się, że pani psycholog została sama ze swoimi teoriami.
W efekcie wręcz wymuszono na dyrektorce przedszkola, że Jaś pozostanie pod opieką specjalistów do czasu wydania orzeczenia, czy może przebywać wśród rówieśników.
Od tego czasu gdy czytam lub słucham opinie psychologów o "naturalnej potrzebie wyzwalania emocji" i "potrzebie samorealizacji" od razu przypomina mi się tamta historia z Jasiem :)





