Dziś pojechałem do supermarketu kupić żarówkę do łazienki. Żarówek tam było całe mnóstwo, ale ta nowa specyfikacja /kiedyś były waty, a teraz są lumeny/ powoduje, że nie zawsze jestem pewien, czy dobrze wybrałem.
Podszedłem do kasy i podałem kasjerce żarówkę pytając z głupia frant, czy ta żarówka nadaje się do oświetlenia łazienki.
Po minie kobiety zrozumiałem, że mnie nie rozumie. Wymownym gestem wskazała na tabliczkę, która wisiała nad kasą: "Kasę obsługuje osoba głuchoniema".
Po chwili wyciągnęła kartkę i długopis. Aby doprowadzić do rozładowania lekko niezręcznej sytuacji napisałem na kartce moje pytanie, raczej po to, aby wiedziała o co pytałem, bo w gruncie rzeczy nie spodziewałem się, że będzie się znała na żarówkach. Tak jak się spodziewałem bezradnie rozłożyła ręce, a po chwili wymownie wskazała ręką na punkt informacyjny.
I wtedy mnie olśniło, że zamiast na tej kartce szybciutko złożyć jej życzenia z okazji Dnia Kobiet, to ja się o jakąś głupią żarówkę pytam. Niestety, w międzyczasie do mojej kasy utworzyła się kolejka, dlatego postanowiłem, że nie będę już niepotrzebnie przedłużał i składał życzeń na kartce.
Ale zanim odszedłem od kasy powiedziałem jeszcze w jej kierunku:
- wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!
Starałem się przy tym mówić wyraźnie i poruszać ustami, aby kobieta zrozumiała mnie z ruchu warg.
Chyba zrozumiała, bo przez chwilę na jej twarzy zagościł miły uśmiech, a w oczach rozbłysły iskierki sympatii. Mnie też miło się zrobiło patrząc na jej reakcję.
Odchodząc od kasy pomyślałem sobie, jak niewiele czasem trzeba, aby ubarwić nasze życie poprzez takie miłe chwile.
I właśnie takich miłych życzę Wam jak najwięcej Drogie Panie. Nie tylko w Dzień Kobiet, ale przez okrągły rok. Tego Wam życzę w tym szczególnym dniu.
Bądźcie zawsze mądre, piękne i powabne. Jednym słowem, kobiece.



