Wczoraj były Andrzejki, tradycyjny dzień przepowiadania przyszłości.
Pogadajmy zatem trochę o tym, co tą przyszłością steruje.
I czy w ogóle coś steruje...
W jednym z komentarzy kierowanych do Autorki posta podałem przykład chłopca chorego na raka.
Posługując się tym przykładem poruszyłem kilka nurtujących mnie kwestii, a więc jaka siła /Bóg, Szatan, czy może jeszcze jakaś inna cholera :)/ zadecydowała o chorobie tego chłopca? Czy taka siła istnieje, czy zdecydował o tym tzw. "ślepy los"?
I dalej - czy ta siła, która "wydała dyspozycję" odnośnie choroby tego chłopca faktycznie rządzi światem? A jeśli to był tylko tzw. "ślepy los", czy to znaczy, że ślepy los rządzi światem?
Wreszcie kontynuując - czy istnieje możliwość wyleczenia tego chłopca poprzez modlitwę lub jakąś inną formę odkupienia? i co się stanie z tą chorobą w przypadku wyleczenia chłopca? Przepadnie, czy może przejdzie na kogoś innego?
Ten mój komentarz pozostał w zasadzie bez odpowiedzi, a ponieważ niedawno znowu tam zajrzałem, bo Ania przypomniała mi tamtą dyskusję, postanowiłem jeszcze raz wrócić do tego tematu.
Poniżej zamieszczam jeszcze raz tamten mój komentarz w całości.
Na postawione przeze mnie pytania nie oczekuję jakiejś definitywnej odpowiedzi, bo zdaję sobie sprawę, że właściwie nikt jej nie zna /wyłączając czarowników i szamanów różnej maści ;)/.
Publikując ten komentarz chciałem tylko skłonić Was do pewnych przemyśleń odnośnie naszego bytu tu i teraz, i tych sił /o ile takie istnieją/, które mają na to wpływ.
Intryguje mnie w tej dyskusji kwestia cierpienia zadanego "ręką opatrzności" /tak to na roboczo ujmę/, więc może na tzw. dobry początek pozwolę sobie zacytować fragment Twojej wcześniejszej wypowiedzi Aniu...
"Mozecie sie nie zgadzac na pokuty itd, a jezeli zasada jest wlasnie taka? Ktos bierze na siebie, zeby inny nie musial, albo zeby odetchnal? Krwawy Bog? Nie , nie krwawy Bog. Bog krwawy nie jest. Jezus powiedzial cos o panie tego swiat. W trakcie Pasji , albo przed Pasja jakos to poszlo..... tez musze odszukac fragmentu w Pismie. Jest pan tego swiata, ja uwazam, ze inny niz Bog, w ktorego wierze....ktos moze nami niezle tutaj zarzadza-...ale to tylko moja prywatna teoria, absolutnie w to nie mozna wchodzic, w te moje spekulacje. Slowa Jezusa bywaja i teraz tajemnicze:)))"
A ja jednak wejdę "w to" na moment /bo niby dlaczego nie można w to wchodzić - czyżby były tutaj jakieś tematy tabu? A jeśli nawet, to ja się do tego nie zastosuję, bo nie widzę takiej potrzeby :P/
Ale nie będę Cię ciągnął za język, w jaki sposób w takim razie postrzegasz "szefostwo tego świata", a więc czy światem rządzi Szatan /no bo skoro nie Bóg, to kto?/, czy też jeszcze jakaś inna cholera :P
Ale ja to tylko tak na chwilę "swoje pięć groszy" w tym temacie wtrąciłem, bo generalnie uszanuję Twoją, dla mnie dość widoczną niechęć, do zagłębiania się w omawianą kwestię.
Pomijając więc ww. zagadnienie, kto jest owym "kierownikiem zamieszania", skoncentruję się na samym łańcuchu przyczynowo - skutkowym, bo jak wcześniej napisałem, akurat ta sprawa dość mocno mnie intryguje.
A więc mamy, dajmy na to, chłopca chorego na raka... lekarze nie dają mu już wielkich szans... oprócz tradycyjnego leczenia pozostaje więc modlitwa i... no właśnie... trudno mi to jakoś konkretnie i treściwie ująć, bo jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to w grę wchodzi jakaś kwestia odkupienia... czyli ktoś miałby odkupić jakieś "zło" wyrządzone temu chłopcu... ale w grę może wówczas wchodzić niebezpieczeństwo, że to "zło" może się przenieść na "odkupiciela"...
Nie piszę tego bynajmniej ironicznie, raczej staram się pójść Twoim tokiem rozumowania...
Sęk w tym, że ja staram się być na ogół do bólu logiczny, a tutaj szereg pytań się nasuwa. Pomijając kwestię zasadniczą, a więc "kto tak zarządził?", pozostaje nam odpowiedzieć na kilka pytań uzupełniających, a mianowicie - dlaczego akurat ten chłopiec, czym "się naraził", a skoro już "się naraził" to dlaczego w ogóle w grę wchodzi możliwość odkupienia?
No i wreszcie, dlaczego to "zło" w takich okolicznościach przenosi się na "odkupiciela", a nie zostanie po prostu "wykasowane z rejestru"?
Bynajmniej nie oczekuję odpowiedzi na te pytania /bo przecież nikt z nas nie zna odpowiedzi/, raczej staram się przedstawić moje własne rozterki i wątpliwości związane z tym tematem.